| Autor | Robert McLiam Wilson |
| Tłumaczenie | Maria Grabska-Ryńska |
| Data I wydania | 1996 |
| Tytuł oryginału | "Eureka Street" |
| Wydawnictwo | Książnica |
| Miejsce i czas wydania | Katowice, 2002 |
| Numer wydania | 2 |
| Format | 404 str. |
| ISBN | 8371324766 |
| Przeczytano | 24-25 marzec 2003 |
| Okładka książki - foto |
Jednocześnie narrator mocno akcentuje wątek konfliktu między katolikami i protestantami; jest to jakby motyw przewodni. Dla narratora, zamachy zbrojne są czymś dziwnym, niezrozumiałym; wie, że to nie w jego imieniu podkłada się bomby, zabija innych ludzi.
Wszyscy ludzie w książce szukają milości - pojmowanej zarówno jako seks jak i "połączenie dusz".
Jest tu także historia Miśka, który mimo własnej głupoty, idiotyzmu, potrafi "cudownie" przekonywać ludzi, by zainwestowali w jego bezsensowne przedsięwzięcia.
68) [o katolikach i protestantach]
Nigdy nie umiałem połapać się w dzielącej ich różnicy (...). Jedni i drudzy tkwili w nędzy po uszy.
92) [po pobiciu przez zazdrosnego policjanta]
Cóż, mogło być gorzej. Facet mógł przyprowadzić ze sobą kolegów. Mógł mnie młócić cały oddział policji. Tu [w mieszkaniu] albo na posterunku. Jezu! Biorąc pod uwagę to, co się działo w tym kraju, mogli mnie posadzić na kilkanaście lat za znajomość trzech pierwszych linijek "Zdrowaś Mario".
107) Spiker wiadomości poinformował mnie, że zastrzelono następnego taksówkarza. Radio chyba też sprzedam. [bohater ma dość wiadomości o wzajemnym mordowaniu się ludzi w Irlandii Pn.]
110) [o swojej samotności]
W sobotę rano wybrałem się na zakupy - tylko po to, żeby otworzyć do kogoś usta, żeby mieć komuś za coś podziękować.
119) Oto cały problem z Mattem i Mamuśką [przybrani rodzice bohatera]. Ich świat jest wypełniony miłością, po prostu przyzwoity. Nie potrafią zrozumieć podłości czy krzywdy. Nie mają wyobraźni.
127) [myśli Miśka]
Czyżby w USA sztukę kochania wykładano na uniwersytetach? Jeśli tak, Max [kochanka, potem żona Miśka] miała co najmniej doktorat.
126-127) Zmuszony do improwizacji, Misiek zaserwował facetom z RFP stek wytrząśniętych z rękawa łgarstw i nieprawdopodobnych bredni. Na poczekaniu tworzył idee i projekty, które nie mialy najmnijeszych szans realizacji. Po trzech godzinach słowotoku (...) otrzymał dotację w wysokości 800 000 funtów (...).
148) [Misiek o swoim znajomym]
Był to najbardziej wykształcony człowiek, jakiego Misiek kiedykolwiek spotkał, a zarabiał prawdopodobnie mniej niż obsługująca ich kelnerka.
170) Nie chciałem uchodzić za osobnika z wyższym wykształceniem czy choćby przedstawiciela rasy homo sapiens.
171-171) Komiczne natomiast jest to, że wyraźne ongiś różnice [między katolikami a protestantami] dawno już się zatarły. Dziś wiele różni nas od reszty świata, lecz do siebie nawzajem jesteśmy podobni jak dwie krople wody. Świat to dostrzega i niezmiennie się dziwi, lecz w Ulsterze ludzie są ślepi.
172) Kiedyś, gdy byłem młody, często roiłem sobie, że przysżłość będzie inna [bez zamachów, walki, zabijania ...].
196) [Ghintoss - znany polityk ulsterski, demagog]
Ghintoss to znana gęba - a raczej kilka znanych masek.
202) Chciałem z nią [dziewczyną] rozmawiać o Racinie i Flaubercie, a wszystko wskazywało na to, że podobam jej się jako nieokrzesany macho.
203) Nie jestem cudotwórcą, ale wiem z doświadczenia, że dzieci zwykle są grzeczne, o ile człowiek zdobędzie się na wysiłek, żeby ich nie tarmosić.
204) Jednomyślność bywa przekonująca.
210) (...) wiedziałem, że najwspanialszy seks w dziejach nie jest wart dwudziestu sekund czyjegoś smutku [gdy ten ktoś straci ukochaną dziewczynę].
246) [ po zamachu bombowym]
- Dobry katol to martwy katol. [opinia skrajnego protestanta]
Miasto odkrywało swą hańbę stopniowo, krok po kroku.
247) Nim zapadł mrok, wiedza o masakrze ukradkiem, lecz niepowstrzymanie rozeszła się po całym Belfaście (...).
247) [po zamachu bombowym]
Miasto i jego mieszkańcy wiedzieli, że czynu tego dokonano rzekomo w ich imieniu.
248) (...) owa milcząca, lecz miażdząca większość [mieszkańców Belfastu] stawiała terrorystom bezgłośne, a zarazem jednogłośne weto.
276) [o USA]
Zbrodnia dokonana na dziwce nie miala większego znaczenia. Była zwykłym gestem, przejawem złego humoru.
276) [w USA]
[Misiek] Tęsknił za znajomą atmosferą Belfastu, za zrozumiałym chamstwem i brutalnością okolic Sandy Row. Tęsknił za bezpieczną przystanią terroryzmu i wojny domowej.
Linki
Strona autora (ang.)
Opis książki (na stronie wydawnictwa)
Onet - Czytelnia - opis książki i komentarze na jej temat
Opis książki i komentarze na jej temat
Opis książki
Merlin.pl - opis książki i komentarze na jej temat