| Autor | Mika Waltari |
| Tłumaczenie | K. Manowska |
| Data I wydania | 1979 |
| Tytuł oryginału | "Valtakunnan Salaisuus" (fin.) |
| Wydawnictwo | Książnica |
| Miejsce i czas wydania | Katowice, 2000 |
| Numer wydania | b.d. |
| Format | 351 str., 145 x 225 mm |
| ISBN | 83-7132-5789 |
| Przeczytałem | październik 2002 |
| Okładka książki - foto |
Mimo trudności stwarzanych mu przez Apostołów, stopniowo odkrywa naukę Jezusa i mimo swoich początkowych oporów, zaczyna wierzyć.
Cały utwór jest napisany w formie listów. Początkowo Marek kieruje je do Tulii, potem stopniowo zaczyna je kierować do jakiegoś nieznanego czytelnika, może do siebie. I od pewnego momentu już tych listow nie wysyła do ukochanej, ale zostawia sobie - taka forma pamiętnika.
7) (...) z mądrością idzie w parze bieda, albowiem tacy jak oni [bibliotekarze] ponad wszystko kochają książki, wiedza zastępuje im cały świat, a zwoje pergaminu chleb powszedni.
8) (...) największą pokusą dla badacza jest (...) objaśnianie proroctw.
8) Po przeczytanie tysiąca książek budzą się bowiem w człowieku przygniatające refleksje, a po przeczytaniu dziesięciu tysięcy - zmienia się w ponuraka. Piszę zaś tak otwarcie, ponieważ w naszych czasach niepodobna zachować coś w tajemnicy. (...). Żyjemy w czasach nieufności, dlatego dochodzę do wniosku, że najlepszym lekarstwem na przetrwanie jest szczerość wypoweidzi i wyrażanie na głos swoich myśli.
9) (...) większość [nie-Żydów] gardzi narodem [żydowskim] uznającym tylko jednego Boga, w dodatku Boga, który nie posiada żadnego wizerunku.
11) [Żyd - uczony]
- Zresztą w każdej epoce rodzi się jakiś fałszywy mesjasz i budzi niepokój prostego ludu Jeruzalem.
13) - Nie ma narodu bardziej krwiożerczego od Żydów. Na szczęście bardziej nienawidzą swoich sekt niż nas, których nazywają poganami.
15) Nasłuchalem się tylu filozofów, że jednego jestem pewien: nawet przy zachowaniu maksymalnej ostrożności nie można bodaj o kilka chwil przedłużyć swojego życia, jako że jego miara jest określona.
16) W naszych czasach samotność jest niezmienie rzadkim luksusem.
20) (...) rozkosz i miłość to dwie zgoła różne sprawy. Do rozkoszy można przywyknąć jak do biegania czy pływania, rozkosz wprawia człowieka w przygnębienie. Natomiast niezmiernie rzadko spotyka się osobę, dla której człowiek przyszedł na świat.
33) Gdy wracałem do tamtych chwil, pamiętam raczej o jego uległości, przez którą z pokorą przyjął swój los. Jaki król jednak, świadomy, że narodził się, aby rządzić światem, godzi się umierać straszliwą i haniebną śmiercią?
41) [Piłat]
- Nie jest normalne, żeby prokurator Rzymu miał wyrzuty sumienia z powodu ukrzyżowania jakiegoś buntownika. Król żydowski był z całą pewnością wyjątkowym człowiekiem.
51) Jeśli wszystko, co przeżyłem, jest prawdą - to świat się zmienia. Nie - on już się zmienił i rozpoczęła się nowa era!
63) [Piłat o Jezusie do Marka]
- I choć był mocno sponiewierany przez Żdów, wydał mi się bardziej niewinny niż wszyscy inni ludzie, jakich spotkałem w życiu. Nie bał się mnie, nawet się nie bonił. Była w nim ogromna siła. Jestem prokonsulem, ale wyznam, że w pewnym sensie czułem się od niego słabszy.
65) [Piłat z ironią do Marka po zniknięciu ciala Jezusa]
- Znaki szczególne poszukiwanego: rana w boku aż do serca, rany na dłoniach i stopach, no i jeszcze to, że sam głosi, że jest królem żydowskim.
66) [Piłat do Marka o Jezusie]
- Teraz w Jeruzalem szumi, ale chyba nie zdajesz sobie sprawy, jak ulotna jest ludzka pamięć. Jego uczniowie jak wiatr rozlecieli się po świecie i wrócą do swych domów. Wierz mi, za kilka lat nikt o nim [Jezusie] nie będzie pamiętał.
96-97) Myśl, że Boga w ogóle można miłować, była dla mnie całkowitym zaskoczeniem! Mogę zrozumieć bojaźń, strach i szacunek, ale nie miłość! Potrząsnęłem głową. Ta nauka przeszła moje oczekiwania. Moim zdaniem jest absolutnym nonsensem kochać blźniego jak siebie samego, ponieważ ludzie bywają dobrzy i źli.
97) - On nauczał - wyjaśniła Maria - że bliźnim jest każdy człowiek (...). Złem nie można odpowiadać na zło. Jeśli ktoś uderzy cię w policzek, odwróć się nadstawiając mu drugi.
97) Jak drzazga utkwiło w mej pamięci polecenie, że każdego idiotę czy złoczyncę mam uważać za bliźniego i każdy może mnie obrazić, a ja nie mam prawa nawet palcem kiwnąć w mojej obronie.
104) Nawet złoczyńcy odważyli się wznosić okrzyki przeciwko Rzymowi w obronie swoich umierających towarzyszy. A w jego [Jezusa] sprawie nikt nie podniósł głosu.
114) [kaleka do Marka] - Bóg gdzieś tam jest i niech sobie będzie. Ale tu, na ziemi, nie ma innej władzy, tylko pieniądz i pięść.
114) [kaleka do Marka]
- To jest kamień! Wierzysz, że zmieni się w chleb? Tak samo nie może się zmienić świat! To jest świat nienawiści, zbrodni i rozpusty, chciwości i zemsty. Bóg Izraela też jest Bogiem zemsty.
116) [po oddaniu płaszcza przez Marka kalece, który chciał go pobić]
Być może wypełnianie nauk Jezusa Nazarejskiego nie jest aż tak niemożliwe, jak początkowo myślałem, bo oto gdy spróbowałem odpłacić dobrem za zło, ogarnęła mnie radość i uczucie pewności, że tak własnie należy postępować.
137) - Wydaje mi się, że jego przewrót zaczyna się wewnątrz człowieka, a nie poza nim, tym właśnie różni się od wszystkich innych.
144) [Szymon do Marka]
- Rozumiesz, wierzę, że ktoś, kto ma moc, może rozkazać sparaliżowanemu stanąć na nogi, ale bes porównania większym cudem jest skłonić bogatego człowieka do rozdania biednym połowy majątku.
149) [Szymon Cyrenejczyk do Marka]
- Czemu właśnie mnie to musiało spotkać? Nie mógł złapać w swoje sidła młodszego?
152) [Eleazar - chciał walczyć zbrojnie z Rzymianami]
- Wielu mężczyzn ostrzyło już topory i tylko czekaliśmy na sygnał, żeby iść za nim [Chrystusem].
153) [Eleazar]
- Przepełnia mnie gorycz i smutek przez Jezusa Nazarejskiego. Pokazał swą moc i obiecywał tak dużo, a zostały nam tylko puste ręce.
178) Ta nauka [nauczyciela z Rodos] uczyniła mnie wyrozumiałym na słabości innych i moje własne a także przekonała, że w duchu nigdy nikogo nie mogę surowo osądzać. Człowiek może dążyć do dobra, ale jego spełnienie, czyli osiągnięcie pełni szczęścia, nie jest możliwe, bo jest tylko człowiekiem.
(...).
Ale ja uważam, że same dobre chęci są wystarczającą miarą człowieka.
181) W trakcie tych rozmyślań jakby w omamie zobaczyłem siebie samego, jakim mógłbym byś po latach. Widziałem siebie z zewnątrz: otyłe cielsko i opuchniętą twarz, łysinę na głowie i bezzębne usta, które tysięczny raz tymi samymi słowami powtarzają ciągle tą samą opowieść. Byłem unurzany w winie i rzygowinach, a otaczali mnie fleciści i ladacznice(...). Oto jaka będzie moja przyszłość, jeśli zrezygnuję i wyjadę [z Palestyny], aby nadal szukać "złotego środka". A potem płomienie stosu pogrzebowego. I popiół. I mrok.
(...). Dano mi wszakże alternatywę.
183) - Wydaje mi się, że nigdy już więcej nie będę się bał ciemności i że nigdy nie będę już samotny nawet wtedy, kiedy będę zupełnie sam.
199) Kapłani [faryzeusze] nakazują grzesznicy wymazać się kałem i siedzieć przez okreśłony czas na skraju drogi, żeby ludzie się z niej natrząsali, ale nie rozumiem, w jaki sposób może to kogoś oczyścić z grzechów.
210) [Zuzanna - uczennica Jezusa mówi do Marka]
- W ogóle Jezus Nazarejski był za dobry jak naten świat, był też nierozsądny i łatwowierny. Cuda robił i leczył chorych nie zważając, czy mają zasługi i czy są grzeszni. (...). Uważałam go za lekkomyślne dziecko dopuszczone do władzy w zepsutym świecie.
212) [Zuzanna] - Chyba mi go żal, bo był taki niewinny i nie miał pojecia o podłości świata.
213) [text pokazujący ogromną zmianę w Marku]
Tam, w Rzymie, moje obecne myśli wywołałyby tylko salwy śmiechu, i to zarówno w kręgach nowobogackich głupców, jak i u wykształconych mądrali, gdzie dobrą manierą jest w nic nie wierzyć. Ja sam [dawny Marek] śmiałbym się najgłośniej.
219) ... Nazarejczyk postawił żądania, których żaden człowiek nie jest w stanie spełnić.
231) Ogarnęło mnie przygnębiające wrażenie, że absurdalnie gonię za mirażem, za snem czy bajką spreparowaną przez zabobonnych rybaków.
236) - Jak więc mam żyć? - spytałem (...). - Czy wystarczy, że będę starał się być cichy i pokornego serca?
[Maria Magdalena] - Kochaj bliźniego jak siebie samego (...). - Czyń innym, co pragniesz, żeby tobie uczyniono.
240) Ilekroć otrzymywałem to, o co zabiegałem, przestawało mieć dla mnie prawdziwą wartość. (...). Czego oczekuję od życia? Nie jestem w stanie odpowiedzieć.
286) [młodzieniec]
- On [Jezus] powiedział, że błogosławieni będą cisi i pracujący dla pokoju. Zabronił mowić źle i złem odpłacać za zło, nakazywał kochać swych wrogów i modlić się za prześladowców.
310) [Maria Magalena do Marka]
Złe dni przyjdą jeszcze na ciebie, a grzechów nikt nie może ominąć. Ale nie pozwój, by twoje serce skamieniało, nie rób się pobożnym na oczach ludzi i nie składaj zbyt wielu obietnic. Grzechy nazwij grzechami nawet wtedy, gdy sam w nie popadniesz. I nie usprawiedliwiaj się próżnymi wykrętami, tłumaczeniami, że w gruncie rzeczy nie jesteś gorszy od innych. Lecz jeśli popełnisz grzech i będziesz przez niego cierpiał, jeśli grzech stanie się twoją rozpaczą, a nie radością, wtedy będziesz dojrzały do poprawy. I nie ma tak wielkigo grzechu, którego ci Jezus nie podaruje, jeśli żałując w głębi serca zwrócisz się do niego z modlitwą.
313) [Szymon Cyrenejczyk do Marka]
Na świecie jest coś więcej nie to, co oko widzi, a ręka stwierdzi i zmierzy miarą i wagą! To straszliwa świadomość. Chciałoby się przeklinać dzień, w którym natknąłem się na niego [Jezusa] i włożono mi jego krzyż na ramiona. Przez niego [Jezusa] za mało mi tego, co jak sądziłem, tak rozsądnie zbudowałem dla synów.
314) [Szymon Cyrenejczyk do Marka]
Był [Jezus] zbyt okrutny dla pobożnych i zbyt łagodny dla grzeszników.
Linki
Książka na Merlinie - opis + komentarze
polska strona o Waltarim - biografia, recenzje itp
biografia Waltariego w WIEM
lista fińskich pisarzy