| Autor | William Wharton |
| Tłumaczenie | Jolanta Kozak |
| Data I wydania | 1978 |
| Tytuł oryginału | "Birdy" (amer.) |
| Wydawnictwo | Dom Wydawniczy REBIS |
| Miejsce i czas wydania | Poznan, 2000 |
| Numer wydania | 5 |
| Format | b.d. |
| ISBN | 8371207581 |
| Przeczytano | lipiec 2003, Stany |
26) [A] Wszystko jedno, jaki czlowiek jest silny, sa rzeczy do ktorych nie mozna sie zmusic.
31) [A - o salowym w szpitalu psychiatrycznym]
Jest troche podobny do Ptaska: trudno go skrzywdzic. Prawdziwy pechowiec nigdy nie ma pecha.
35) [P] Sto miliardow ptakow, piecdziesiat na jednego czlowieka - a ludzie jakby ich nie widzieli. Taplamy sie w szlamie niebotycznych obszarow i jakos nikomu to nie przeszkadza. Jak musi patrzec na nasza niewole ptak z przepychu przestworzy?
36) [A] Nawet nie wiedzialem, jak strasznie bylem dotychczas uwiazany.
[podczas ucieczki z domu razem z Ptaskiem - Al czuje sie wolny, nieskrepowany].
64) [A] W wojsku czlowiek jest uwiazany na wszystkie strony.
64) [A - o szkole sredniej tylko dla chlopcow]
Duze instytucje bez dziewczyn zawsze sa podejrzane.
68) [P] Samica ptaka w okresie godowym staje sie bardzo dziecinna.
[mam uczucie, ze to samo mozna powiedziec o kobietach ;-) ].
78) [A] Po poludniu znowu ide do Ptaska [do jego pokoju w szpitalu psychiatrycznym]. Zaczynam watpic czy to w ogole ma sens. Rzecz w tym, ze wcale nie jestem pewien, czy chce, zeby Ptasiek oprzytomial. Ten swiat to jedna wielka kupa gowna; im wiecej mu sie przypatruje, tym gorzej wyglada. Ptasiek pewnie wie, co robi. Martwic sie o nic nie musi, zawsze ktos o niego zadba, ktos go nakarmi. Moze przezyc cale zycie, udajac zasranego kanarka. I co w tym takiego okropnego?
Jak Boga kocham, sam dalbym sie zamknac w jakims domu wariatow. (...). To by sie dalo zrobic. A moze to juz znaczy, ze jestem stukniety? Czuje, ze to wcale nie jest takie zle, zeby ktos inny podejmowal za mnie decyzje.
87) [A - o zabijaniu bezpanskich psow, ktorym sie zajmowal razem z Ptaskiem]
To niesamowite, jak strasznie martwe stworzenie rozni sie od zywego.
88) [A - o lapaniu bezpanskich psow]
Po raz pierwszy zaczynamy z Ptaskiem dowiadywac sie, jaki ten swiat jest podly i zasrany.
94) [P] Tak to wlasnie jest. Trzeba bez przerwy uwazac na siebie; wtedy jest bezpiecznie. Wystarczy na chwile odposcic, a juz jest sie odkrytym na ciosy.
97) [P] Gdy go [spiewajacego kanarka - Alfonsa]sluchalem po ciemku, czulem sie prawie tak, jakbym latal. Jakbym wyzwolil sie z pet.
99) [A] No i nadal nie mam jasnosci, co jest normalne, a co nie. Co jest nienormalne? Po pierwsze wojna.
103) [P] Fruwac to cos znacznie wiecej niz machac skrzydlami.
113) [P] Ptaki, tak samo jak ludzie, od tak dawna zyja w klatkach, ze pozapominaly mase rzeczy, ktore powinny im przychodzic naturalnie.
117) [A] Niewielu jest ludzi, ktorzy sie interesuja tym, co ktos inny mysli albo co ma do powiedzenia. W najlepszm razie sluchaja cie, zebys ty potem musial ich wysluchac. I wszyscy nawzajem wciskaja sobie tony kitu. Czasami trafi sie ktos, kto wyglada, jakby sluchal, ale w koncu sie wydaje, ze tylko czai sie na jedno twoje slowo, takie, od ktorego bedzie mogl odbic z wlasna opowiescia. Mnie rozmowy towarzystkie przewaznie nudza.
127) [A] kazdy ma jakas swoja szajbe. Jak z nia wlazi w parade zbyt wielu ludziom, mowia na niego wariat. Czasami czlowiek sam juz nie wyrabia, przyznaje sie, ze zwariowal, i wtedy inni sie nim zajmuja.
129) [P] Ptak w klatce stopniowo traci witalnosc i samodzielnosc, ktora umozliwilaby mu przetrwanie. [poza klatka]
[to samo mozna powiedziec o czlowieku].
131) [P] Chcialbym znalezc sie tam w srodku [w jajku] i narodzic sie na nowo jako ptak. Chcialbym mieszkac w gniezdzie i grzac sie pod piorkami Ptasi [ulubiona samiczka Ptaska], dostawac od niej jesc, tulic sie ciasno do braciszkow i siostrzyczek, czuc, jak moze skrzydla nabieraja mocy i jak rosna mi piora.
[powrot do dziecinstwa??]
153) [P] (...) skoczyc, ale nie upasc, tylko spadac bezwladnie tak dlugo, jak sie da.
154) [P - o jednym z synow ptaka Alfonsa]
Dokonal jednego z najwazniejszych posuniec w calym swoim zyciu - odbyl pierwszy lot - i tylko zarcie mu w glowie. (...). Jak latwo przegapic to, co wazne w zyciu.
155) [P - o mlodych piskletach probujacych swego pierwszego lotu]
Kiedy sie patrzy na ich dzielnosc i determiancje, latwo odgadnac, czemu ludzie nie fruwaja: nie dosc mocno chca.
157) [P] Moze na tym czesciowo polega tajemnica latania: nie myslec o nim za wiele.
162) [A - o Ptasku w szpitalu psychiatrycznym]
To juz nie ten dawny Ptasiek, ktory uwierzylby w byle co: teraz wyglada tak, jakby nie umial uwierzyc w nic. Wyglada, jakby nawet w siebie juz nie wierzyl.
163) [A] Prawie wszyscy daja sie wrobic w ten kretynski zwyczaj ciaglego sprawdzania, czy przypadkiem ktos nie patrzy, jakby sie czlowiek bal, ze w kazdej chwili moga go przylapac na goracym uczynku. Przez rodzicow i zasrana szkole czlowiek ma pozniej prawie bez przerwy nieczyste sumienie.
164) [A] Ptasiek [w szpitalu psychiatrycznym] gapi sie na mnie jeszcze przez chwile, pozniej spoglada w dol, najpierw na miske, pozniej na lyzke. Kilka razy podnosi pusta lyzke do gory, jakby sobie przypominal, w jaki sposob to sie trzyma. (...). Po raz pierwszy dociera do mnie, jak strasznie Ptasiek sie od wszystkiego oddalil. Czeka go dluga droga powrotna.
165-166) [A] Pamietam tylko jeden raz, kiedy Ptaska autentycznie ponioslo. Wtedy wlasnie pierwszy raz zobaczylem, co to znaczy, jak sie wscieknie taki szurniety typ z klapkami na oczach jak Ptasiek. I zrozumialem, ze ja nigdy jeszcze tak naprawde nie bylem wsciekly; bywalem zly albo wkurwiony, ale prawdziwa wscieklosc jest jak szalenstwo.
166) [A] Kto nie chodzi na filmy [platne, oplaty ida na Kosciol), ten jest skrajnym nedzarzem, a w dodatku nie kocha Pana Boga. Kosciol zna wiecej takich dranskich sposobow na wydojenie biednych ludzi do ostatniego centa.
171) [A] Tamten [ukradziony] rower kochal; kiedy mu go splugawili [ukradli], juz ni chcial innego. Trudno sie z kims takim dogadac.
(...). Zaczynam sie domyslac, ze i jego samego [Ptaska] musieli gdzies tam po drodze [na wojnie] splugawic. I on kuz teraz siebie nie chce.
195) [P] Mam wielka frajde z budowy klatek: jakbym wil swoje wlasne gniazdo.
196) [P] Dla kanarka prawie wszystko jest muzyka.
196) [P - o kanarku]
Jakims cudem czerpie naped w gore z impetu spadania.
202) [A] Trzeba sie pilnowac, bo inaczej ani sie czlowiek obejrzy, a juz zaczyna kazdego zalowac i w koncu nie ma komu w morde dac.
203) [A] Zaczyna do mnie docierac, ze wcale nie chce wychodzic znowu na swiat z gola facjata. [z odkryta twarza]
203) [A - o planach "po wojnie", po wyjsciu z wojska]
W szkole to tak naprawde dobry bylem tylko z wuefu. Moze zostane panem od wuefu. Taki sam glupi pomysl na reszcze zycia jak kazdy inny.
204) [A] Mam takie uczucie, jakbysmy w ogole nie mieli nic do gadania we wlasnym zyciu: jestesmy po prostu modelami tego, czym powinnismy byc. Moze troszke sie odrozniamy, ale to nic, bo w koncu przydajemy sie jak wszyscy. Ty mozesz byc lajza, ja moge byc pistolet, ale obaj siedzimy w schemacie, a schemat byl gotowy, zanim mielismy cokolwiek do gadania.
Taki bylem chojrak, ze ja to zawsze jestem soba, ze mnie tonikt do niczego nie zmusi - a tu prosze. Tak Bogiem a prawda to w ogole sie nie roznie od mojego starego. Nikt nie jest wyjatkowy i nawet nie ma co sie ludzic, ze jest inaczej.
204) [A] To okropne, jakim sie latwo udaje przerobic czlowieka, zeby byl takie sam jak inni.
204) [A - o sobie, po wyjsciu z wojskam miejsca, gdzie kazdy martwil sie o niego]
Ciezko mi bedzie uwierzyc z powrotem w siebie jako cos oddzielnego.
204-205) [A] wszystko jest z gory urzadzone. Wpakuja cie w mechanizm, zanim sie obejrzysz (...). Ja nawet nie wiem, kto to sa ci o n i, chyba wszyscy inni ludzie, z nami wlacznie.
206) [A] O Jezu, jak by bylo fantastycznie: puscic sie na calego i przestac udawac, wyrzucic to z siebie, klnac, wrzeszczec i wyc jak Tarzan, wlazic na sciany, wybijac dziury w murach, pluc, szczac i srac na kazdego, kto podejdzie! O Jezu, jak by to bylo dobrze! Dlaczego tego nie zrobie?
207) [P] Trudno stwierdzic, ze sie sni, poki sie czlowiek na tym nie przylapie. (...). Nielatwo ujarzmic sen.
209) [P] Wszystko, co przydarza mi sie za dnia,na jawie, stalo sie tym, czym kiedys byl sen.
210) [P - o kanarkach] Kiedy sie od czegos odsunac na duza odleglosc, kiedy tego czegos zaczyna byc zbyt wiele, widac tylko zewnetrznosc, a przyjemnosc staje sie praca jak kazda inna.
212) [P] Wszystko jest sztuczne, udawane. Moje ptaki zyja tylko dlatego, ze ja chce, aby zyly.
W naszym swiecie [z ludzmi] jest pewnie tak samo.
212) [A]K Kto wygrywa? Co znaczy wygrac? Najlepszy sposob, zeby przegrac, to wiedziec, ze sie musi wygrac.
Jedno wiem na pewno. Zycie wymyka sie czlowiekowi jak piskorz.
215) [A] Plec, wiek, rasa - takie gowniane rzeczy dziela ludzi. Jedyne, co nas laczy, to walka o to, kto lepszy. Tylko ze jak trzeba kogos "polozyc", czlowiek staje sie jeszcze bardziej samotny.
Powymyslalismy gry, zeby latwiej zapomniec o tym, ze zapomnielismy sie bawic. Bawic sie - czyli robic cos dla samego robienia.
217) [P - o kanarkach, ale to samo odnosi sie do ludzi i do myslenia]
Zamknieto je w klatkach, poniewaz spiewaly, a teraz spiewaja, gdyz sa zamkniete w klatkach.
217) [P] Okazuje sie, ze i kanarki i ludzie zrodzili w klatkach te sama liczbe pokolen.
Zastanawiam sie, jaka czynnosc czlowieka mozna by przyrownac do spiewu kanarkow. Chyba myslenie. Wybudowalismy dla siebie klatke - cywilizacje - gdyz bylismy zdolni do myslenia, a teraz musimy myslec, poniewaz jestesmy zamknieci w klatce. Wiem, ze na zewnatrz jest swiat prawdziwy, trzeba tylko wydostac sie z klatki.
[Perta - kanarek - do Ptaska]
- Ptasiek to Ptasiek. Tak nazywa sie ptaka, kiedy sie nie wie, jak on ma na imie. Ptasiek to tyle co ptak. Wszystkie ptaki o tym wiedza.
227) [Perta do Ptaska]
- Dlaczego mnie oklamujesz? Nie ma powodu, abysmy sie oklamywali. Ilekroc nie mowimy sobie prawdy, cos staje pomiedzy nami. Musi byc prawda, inaczej nie ma nic.
228) [P] Uwazam, ze ludzie traca w wielu rzeczach prawdziwa przyjemnosc wlasnie przez mierzenie, obliczanie punktow, chec wygranej.
233) [P] Czasami wydaje mi sie, ze ludzie potrafia tylko grac w skomplikowane gry.
238) [P] Chlopiec wchodzi ptakowi w parade.
244) [P] Zwlaszcza we snie prawie juz nie pamietam, ze jestem chlopcem. Wlasciwie jestem tylko ptakiem.
245) [P] Byc ojcem jajka to cos absolutnie innego niz byc chlopcem.
246) [P] Odczuwam wielka potrzebe bycia ojcem. Pragne karmic wlasne dzieci. (...). Ojcostwo, swiadomosc, ze jestem czastka wlasnych dzieci, bedzie waznym dowodem na to, ze istnieje. (...). Swiadomosc ojcostwa jest dla samca jednym zkoniecznych dowodow istnienia.
254) [P o A] (...) jest zbyt mocno wrosniety w rzeczywistosc.
255) [P o sobie] (...) sam jestem zamkniety w klatce.
262) [A] Musze sie nauczyc zyc z soba takim, jakim jestem. Szkopul w tym, ze sa we mnie cale wielkie obszary, ktorych nie znam. Przez cale zycie pracowalem nad obrazem samego siebie, tak jak pokazuja prace nad wlasnym cialem w "Sile i Zdrowiu". Tylko, ze ja nie budowalem od srodka: budowalem od zewnatrz, tworzylem wokol siebie warstwe ochronna.
A teraz wielki plat tej szalenczej konstrukcji zostal wyrwany. Musze zaczac od nowa, zagladajac do srodka, zeby stwierdzic, co tam naprawde jest. Nie wiem, czy temu podolam. (...).
Musze nauczyc sie zyc z lekiem. Lek jest wbudowany w czlowieka i nie ma sensu z nim walczyc. Bez leku bylibysmy zwierzetami sukcesu. Leku nie nalezy sie wstydzic. Jest rownie naturalny i konieczny jak zabawa albo bol. Musze nauczyc sie z tym zyc.
266) [A] Upodobniamy sie do ludzi, z ktorymi walczymy.
272-273) [P - po smierci Perty i powrocie do "normalnosci"]
Przyjemnosc sprawia mi tylko jazda na rowerze i przygladanie sie ludziom. Nigdy dotad specjalnie im sie nie przypatrywalem. Kiedy sie uwaznie przyjrzec, sa rownie ciekawi jak ptaki. Ide na zawody lekkoatletyczne i oszalamia mnie widok ludzi, ktorzy biegaja, skacza, rzucaja w dal.
275) [P] Coraz bardziej staje sie we snie chlopcem, ptak we mnie zanika. Sen stopniowo traci na realnosci.
Jako chlopiec tez trace zainteresowanie hodowla ptakow. Patrze na nie jak na to, czym sa - zwyczajne ptaki. Cale zycie awiarium wydaje mi sie strasznie zautomatyzowane. Wszystkie ptaki wygladaja jednakowo. (...). Czuje, ze wszystko sie konczy. Cos odeszlo na zawsze.
277) [P] Latam, bo wiem, ze moge latac.
277) [P] Kiedy sie juz umie latac, wydaje sie to tak niewiarygodnie latwe.
279) [P] Na drugi dzien demontuje klatki. (...). Robie to po cichu, zeby nikt sie nie zorientowal. O wiele latiwej rozmontowac rzecz, nizja zbudowac. (...). Tej nocy nie snie. [po raz pierwszy od przygody z kanarkami]
Dni mijaja powoli. Jestem bardzo samotny.
[A] Nie mozna zrobic czlowiekowi lepszego prezentu niz zastapic go w patrolu.