| Autor | Anatolij Rybakow |
| Tłumaczenie | Michał J. Jagiełło |
| Data I wydania | 1984 |
| Tytuł oryginału | "Dzieci Arbatu" (ros.) |
| Wydawnictwo | Iskry |
| Miejsce i czas wydania | Warszawa, 1988 |
| Numer wydania | 1 |
| Format | 2 tomy - 312 str + 283 str |
| ISBN | 8320711533 |
| Przeczytano | sierpień 2002 |
| Okładka |
Mark Riazanow - znaczny urzędnik partyjny, inżynier. Pomagał w budowie wielkich kompleksów przemyslowych. Aby znaleźć na niego "haczyk", aresztuje się Saszę. Wierzy całkowicie w Partię i Stalina. Potem i jego aresztują.
Jura Szarok - znajomy Saszy, jego rówieśnik, razem się uczyli, ale istniał między nimi konflikt. Uważał, że trzeba być bezwzględnym ,by osiągnąć cele - chciał przestać być biednym, mało znaczącym człowiekiem. Nie miał zasad moralnych, tylko swój cel. Nie wierzył w Partię.
Lena - córka Riazanowa, dziewczyna Jury, była blisko z Saszą.
Waria, Kostia - znajomi Szaszy, ludzie z jego "paczki".
33) [myśli Jury]
Jednym wszystko przychodzi z trudem, a innym bardzo łatwo. Dawniej łatwo było tym, którzy mieli pieniądze, dzisiaj tym, którzy mają władzę.
35) [myśli grupki młodzieży]
Zbyt mocno wierzyli sami, by wątpić w wiarę swego kolegi [Szaroka]. Mogli spierać się, dyskutować, ale to, co stanowiło sens ich życia, było niepodważalne: marksizm - to ideologia ich klasy, rewolucja światowa - ostateczny cel ich walki, państwo radzieckie - niezwyciężony bastion międzynarodowego proletariatu.
36) Tak, żyją z kartkowych przydziałów, odmawiają sobie wszystkiego, ale budują za to nowy świat. Gdy ludzie głodują, zasobne witryny sklepów Torgsinu budzą odrazę. Ale za to złoto zbuduje się fabryki - gwarancję przyszłego dobrobytu.
37) - Jak wszystkich powyrzucają [ze studiów], to kto w końcu zostanie? - zachmurzył się Maksym.
- Gdy wyrzucanie staje się regułą, przestaje być wyjątkiem - zażartował Wadim.
37-38) Jednakże w szkole sprawy sercowe traktowano jako rzecz niegodną prawdziwego komsomolca. Te dzieci rewolucji były autentycznie przekonane, że zajmowanie się życiem osobistym to zdrada interesów społecznych.
73) [przemówienie kończące rok szkolny]
Jak mawiają w Odessie, nikt nie usłał naszej drogi różami. Droga usłana różami, nie jest drogą życia. Droga prawdziwego życia usłana jest cierniami ...
80) (...) ludzie łatwo przysparzają innym nieszczęścia, zapewne w przekonaniu, że w ten sposób oddalają je od siebie.
82) - Jednakże taka jest już natura spraw politycznych: z każdą apelacją wciąga pan [Sasza] coraz większą liczbę ludzi, sprawa rozrasta się jak śnieżna kula.
85) [myśli Saszy przed aresztowaniem]
Dyktatura proletariatu musi się bronić, to jasne. Oczywiste! Ale tamte korytarze przesycone ludzkim nieszczęściem. I ten nieznajomy człowiek, skazany za osiem lat za kradzież czterdziestu metrów kabla.
88) [mowa Solca - urzędnika partyjnego - do człowieka z uczelni Saszy]
- Widzę, jak łamiecie życie młodym - Solec powiódł ręką po siedzącym przed nim studentach. - Widzę jak dręczycie ich i szykanujecie (...). I jakiż to komunizm oferujecie? Wyrzuciliście człopaka [Saszę] ze studiów. Co ma teraz ze sobą zrobić?
91) [Sasza]
Człowiek to istota moralna; i tym różni się od bydlęcia. A cierpienie nie jest jego życiowym przeznaczeniem.
108) [myśli Marka Riazanowa]
Cztery lata temu przyszli tutaj na zupełne pustkowie, a teraz - 200 000 mieszkańców, huta światowej klasy, gigant, już teraz dający rocznie krajowi milion ton żelaza, setki tysięcy ton stali, trzy miliony ton rudy.
108) [myśli Riazanowa]
W dawnych czasach, gdy jeszcze nie podstawiano mu służbowej salonki i jeździł do Moskwy w tiepłuszkach, na stopniach i dachach wagonów, w szynelu i z węzełkiem na plecach, nie przychodziło mu nawet do głowy, by czegoś się w ogóle bać. Teraz decydował o losach setek tysięcy ludzi, dysponuje pełnią władzy, twardo wierzy w słuszność linii partii, nie ma i nie miał nic wspólnego z żadnymi opozycjami, lubi go Sergo [Ordżonikidze] , ceni Stalin, - a jednak właśnie teraz musi wszystko wyważać, bać się, że jego sprawy mogą ulec komplikacjom (...).
112) [Mark]
(...) jeszcze bardziej umocnił się w przeświadczeniu trwałości, słuszności tego, co się dzieje. Jest partia, są kadry partyjne, dojrzałe, sprawdzone, zahartowane, wiedzące, jak i dokąd zmierzać. To, że kadry te popierają Stalina, świadczy tylko o ich sile. Ci ludzie - uczciwi, odpowiedzialni, sprawiedliwi - nigdy nie dopuszczą do bezprawia. Aresztowanie Saszy to nieporozumienie.
130) [Jura o ojcu Leny]
Jura dobrze wie, co to znaczy "Stalin jest niezadowolony", czym to się kończy. Dom Rad, wytworne mieszkanie - ale tylko do czasu.
132) [myśli Jury]
Ogarnął go strach przed realnymi konsekwencjami tej sprawy [wpadki Leny z nim]: za osiem lub dziewięć miesięcy, sam o tym nie wiedząc, mógłby zostać ojcem. I to na całe życie.
140) [myśli Jury, po przerwaniu ciąży przez Lenę, które prawie zakończyło się jej śmiercią]
Jeżeli Lena przeżyje, to nie wyda go. Jeżeli umrze, to on wszystkiemu zaprzeczy. Nie ma żadnych dowodów.
160) [myśli Warii, siostry Niny]
A jednak czuje się winna wobec Saszy, winna już choćby dlatego, że jest na wolności, a Sasza siedzi w więzieniu. On, najlepszy spośród nich! A wszyscy milczą. Przedtem miała nadzieję, że całe to nieporozumienie zostanie wyjaśnione, ale teraz opieczętowali pokój, to znaczy, że Saszy nie zwolnią. Co dalej? Przyznać, że Sasza to wróg władzy radzieckiej? Odżegnać się od niego? Porzucili Saszę w nieszczęściu, opuścili go, zostawili samego.
167) [Kriworuczko, także aresztowany] Zaprzeczał, bo wiedział, że każde wymienione przez niego nazwisko może tylko zaszkodzić człowiekowi, który je nosi.
179) [Kriworuczko] Znał zresztą ten stalinowski sposób peszenia rozmówcy: okazywać nieufność tam, gdzie nie ma ku temu powodów, i udawać, że się wierzy, gdy są podstawy do podejrzeń.
209-210) W Jurze kipiała wściekłość mieszczucha, dostrzegającego w każdej łatwej kobiecie swoją własną żonę.
226) [Borys do Saszy]
(...) za zsyłkce żaden człowiek nie powie panu prawdy: kto siedzi za coś - udaje, że siedzi za nic; kto siedzi za nic - udaje, że siedzi za coś.
229) [Sasza nadal mocno wierzy w Stalina, komunizm i partię]
Sasza nigdy nie myślał, że w Związku Radzieckim istnieją jeszcze mienszewicy i eserzy. Trockiści owszem, tych jesze pamięta. Ale tamci? Czyżby w dalszym ciągu niczego nie rozumieli? Może mają jeszcze na coś nadzieję, i nadal robią swoją robotę?
231) Syn byłego emigranta. W Paryżu stał się zajadłym komsomolcem, przyjechał do ZSRR i proszę, już jest w Kańsku [na zesłaniu].
231) [Borys, znajomy Saszy]
- Bunt tępimy w zarodku. Na przykład, skoro ja opowiedzialem niewłaściwy dowcip, to świadczy to o określonym kierunku moich mysli i dowodzi, że w sprzyjających warunkach mogę być zdolny do działań antyradzieckich. Pan [Sasza] wydał nieprawomyślną gazetkę ścienną, jutro wyda pan pisemko podziemne, a pojutrze ulotki. To nawet humanitarne: za gazetkę dostał pan trzy lata, za ulotki państwo musiałoby pana rozstrzelać, czyli uratowano panu życie.
242) [Stalin o delegatach partyjnych]
Tak, wstają i klaszczą, ale oni go nie kochają, oni się go boją, dlatego wstają i klaszczą ... Z jakąż satysfakcją, triumfem i radością kopaliby go leżącego, obalonego.
258) [Waria]
Jest ogromny dom, pozbawiony słońca i powietrza, z ziejącym z piwnic smrodem stęchłej kapusty i gnijących kartofli. Przeludnione mieszkania komunalne z wiecznymi awanturami i sądami. Schody cuchnące kotami. Kolejki po chleb, cukier, margarynę. Kartki, na które nic nie można kupić. Inteligenci w połatanych spodniach. Inteligenci w znoszonych bluzkach.
I tuż obok, na rogu Arbackiej i Smoleńskiej - sklep Torgsinu, w którym jest wszystko, ale wyłącznie dla posiadaczy złota i obcej waluty. A nie opodal, w zaułku Płotnikowa, "zamknięty rozdzielnik", gdzie też jest wszystko. I jeszcze "Arbacka Piwniczka" - tam też jest wszystko, ale dla tych, którzy mają pieniądze. To podłe, niesprawiedliwe!
285) [Mark Riazanow do matki Saszy]
- Tak, mamy dyktaturę, dyktatura - to przemoc. Ale przemoc większości nad mniejszością! Za cara mniejszość uciskała większość, dlatego car nie ośmielił się stosować tych najostrzejszych środków, które my stosujemy w imieniu ludu i dla dobra ludu!
[Matka Saszy] - Łagrami ty mnie nie strasz, niczego się nie boję, dość mam już tego strachu, wystarczy! Wszystkich nie zamkniecie, więzień wam zabraknie ... Znikoma mniejszość ... Ładnie brzmi: "na wsi żyją miliony ludzi!" A widziałeś, jak oni żyją?
[Matka Saszy] - Kiedyś przyjdzie kolej na ciebie, Mark. Wtedy przypomnisz sobie Saszę, pomyślisz o nim, ale będzie już za późno. Nie obroniłeś niewinnego. Ciebie też nie będzie kto bronić.
301) [myśli Stalina o rewolucji]
Jednej, nie mniej znaczącej niż Październikowa, już dokonał - zlikwidował rolnictwo indywidualne, zlikwidował kułactwo, unicestwił w zarodku możliwość powstania farmerskiego modelu wsi. Zginęły przy tym miliony ludzi - historia mu to wybaczy.
312) [myśli Saszy]
Ci, którzy skazują ludzi na zesłanie mylą się sądząc, że w ten sposób można złamać człowieka. Można go zabić, ale nie złamać.
124) [myśli Stalina]
(...) człowiek żyjący w dostatku nie jest zdolny do ofiar, do entuzjazmu, przekształca się w mieszczucha, w filistra. Tylko cierpienie wyzwala w narodzie olbrzymią energię, którą można skierować zarówno na niszczenie jak i na tworzenie. (...). Naród, rzecz jasna, powinien być przekonany, że jego cierpienia są przejściowe, że służą osiągnięciu wielkiego celu, że władza najwyższa zna jego potrzeby, troszczy się o niego, broni go przed biurokratami niezależnie od tego, jakie stanowisko ci biurokraci zajmują. Władza najwyższa jest bowiem WSZECHWIEDZˇCA, WSZECHWIDZˇCA i WSZECHMOCNA.
133) - Jestem Rosjaninem i również jestem za Rosją, ale nie za taką.
203) [Sasza] - Są rzeczy, na które człowiek nie może sobie pozwolić w żadnych okolicznościach.
208) (...) ludzie pracowali z bezprzykładnym entuzjazmem, a jednocześnie odbywąły się niezliczone procesy, wzmogły się represje ze strony organów bezpieczeństwa, za próbę ucieczki za granicę groziła kara śmierci przez rozstrzelanie, rodzina uciekiniera dostawała 10 lat więzienia, rodzina odpowiadała za przestępstwo, którego nie popełniła. I wszystko to robiło się dla ugruntowania władzy jednego człowieka [Stalina]. (...). Czyżby wwszystko, co robiło się w imieniu tego człowieka, miało być sprawiedliwe?
214) [Sasza, po zamachu na swoje życie]
Życie, które wydaje się nieskończone, może zostać przerwane w jednej sekundzie (...).
230) [Waria po rozstaniu z Kostią]
Na całym świecie ludzie walczą o kawałek chleba, o miejsce pod słońcem, przystosowują się do warunków, ale najważniejsze, żeby nie przestać być człowiekiem, nikomu nie pozwolić deptać swej godności.
231) [Kirow]
Zdawął sobie sprawę, że Stalin przeinacza historię nie tylko po to, żeby wywyższyć własną osobę, ale i po to, żeby usprawiedliwić swoje wczorajsze, dzisiejsze i jutrzejsze okrucieństwa.
Linki
"Dzieci Arbatu"
Encyklopedia WIEM - Rybakow